Psycholog online i przez telefon oraz wolontariat

Kochani 🙂
Przeszłam na pracę online i telefoniczną. Na czas trwania pandemii będzie to działaność półwolontaryjna, bo konsultuję także bezpłatnie (wsparcie dla sób pracujących na „pierwszej linii frontu”). Teraz oczywiście zapewniam też wsparcie osobom w kryzysie związanym z pandemią. Osoby chore onkologicznie i wasze rodziny oczywiście nadal serdecznie zapraszam. (Wiem, że teraz potrzebujecie jeszcze więcej wsparcia.) Jeśli zatem będziecie znali kogoś komu przydałby się dobry i sympatyczny psycholog z powołaniem – zapraszam 🙂 I nie czekajcie na załamania i depresje, bo lepiej zapobiegać niż leczyć 🙂

Umów się na wizytę online lub telefoniczną.

Osoby, które nie mogą pozowlić sobie na jakiekolwiek koszty zwązane z konsultacją psychologiczną zapraszam na wspólny, wolontaryjny projekt psychologów (też tam można mnie znaleźć)

Psychologowie i psychoterapeuci dla społeczeństwa.

Śmierć, której można uniknąć..

W pewną zimną noc, 9 lat temu, daleko od domu, choć blisko żony, na łóżku szpitalnym oddziału intensynej terapii zmarł mój tato.

Mój rodzic, mentor i przyjaciel. Miał tylko 59 lat.
Nigdy nie zobaczył swojej cudownej wnuczki, a wiem, że byłby w niej zakochany po uszy. Nie poprowadzi mnie też do ślubu…

9 lat temu miałyśmy z mamą potwornie puste i głuche święta, choć otoczone byłyśmy przyjaciółmi… To uczucie wyrwy w sercu i samotnosci w tłumie zna chyba każdy, kto stracił bliską osobę…

Była to śmierć poprzedzona cierpieniem i ciężką dwuletnią pełnoobjawową chorobą. Była to też śmierć, której dało się uniknąć, bo choć objawy były niespecyficzne, chorobę można było wykryć w badaniach, których mój tato, jako meżczyzna unikajacy lekarzy, nigdy nie zrobił. Wykrytą chorobę, można było zatrzymać. Rozmawiałam z nim o tym – żałował…

Chemochromatoza, choroba o której prawdopodobnie nikt z Was nie słyszał, a która „jest jedną z najczęstszych chorób uwarunkowanych genetycznie u ludzi rasy białej. Przyjmuje się, że częstość nosicielstwa nieprawidłowego genu HFE dotyczy 1 osoby na 10 mieszkańców Europy.”
https://www.mp.pl/pacjent/gastrologia/choroby/watroba/50964,hemochromatoza

Wiedzieliście o tym?
Kiedy ostatnio badaliście funkcjonowanie wątrochy? Z dużym prawdopodobieństwem, ktoś z waszej rodziny lub ktoś z waszych przyjaciół na nią choruje…

Kochani spójrzmy prawdzie prosto w oczy. Nie szanujemy zdrowia, które mamy i nie dbamy o nie tak jak powinniśmy. Każda chora osoba wie, że nie ma nic cenniejszego niż zdrowie, jednak każda zdrowa czy jeszcze niezdiagnozowana osoba jest na to głucha i myśli, że nieszcześcia dotyczą innch… Wypieramy, bagatelizujemy, odkładamy… Przez strach, lenistwo, skąpstwo? Doskonale wiem jakie to trudne i nie ważne czy z medycyną nie masz nic wspólnego, czy jesteś lekarzem, pielęgniarką lub psychologiem. Sama ostatnio omal nie zdezerterowałam przed tomografią głowy – ze strachu.
Nie ważne jaki jest powód dla którego się nie badamy, objadamy, palimy pieprosy czy pijemy w nadmiarze alkohol. Szkodzimy sami sobie i naszym bliskim, bo nie jesteśmy samotnymi wyspami. Nie żyjemy tylko dla siebie. Jesteśmy odpowiedzialni za tych z którymi żyjemy i których kochamy, a im z nami poważnie chorymi lub bez nas, będzie bardzo ciężo.

Otóż choroby to nie tylko sensacje z internetu czy sąsiedzkich plotek. One dotyczą Ciebie, mnie, Twoich i moich bliskich. Tak, prędzej czy później Ty lub jakaś bliska Ci osoba, usłyszy/zobaczy złą diagnozę lub umrze niespodziewanie…

Badajcie się proszę, bo czasu nie cofniecie, a uwierzcie mi, że praktycznie wszyscy poważnie chorzy z którymi pracuję, żałują, że nie przebadali się wcześniej. Jest to żal bardzo bolesny, bo bezradność i utrata nadziei płączone są z poczuciem winy i wstydem, że zawiedli nie tylko siebie, ale i bliskich…

Choroba to często nie zły los czy złe geny, to przeważnie zły sposób życia…

Dlaczego palenie powoduje raka? O czym nam nie mówią.

Jednym z zadań psychoonkologa jest psychooedukacja, czyli między innymi prowadzenie edukacji w zakresie prewencji raka. Prewencja raka… Co to właściwie znaczy? Niestety są to często slogany: nie wolno palić, należy zdrowo się odżywiać, trzeba prowadzić aktywny tryb życia i badać się regularnie…(Więcej na ten temat powiedziałam w filmiku z okazji Światowego Dnia Rzucania Palenia)
Hasła te są tak popularne i tak mało znaczą, że praktycznie nie robią na nikim wrażenia. Dlaczego? Moim zdaniem brakuje rzetelnej informacji ukazującej jasno i klarownie związki przyczynowo skutkowe.

Praktycznie każdy wie, że palenie papierosów powoduje raka płuc. Większość palaczy zaraz powie, że przecież nie każdy palacz choruje na raka. Przytacza argumenty w stylu:
-„Mój znajomy palił 20 lat i nie umarł na na raka płuc!”
-„A na co umarł?”
– „Eeee… chyba na zawał…”

Można przytoczyć także argument, że nie każda osoba chorująca na raka płuc była palaczem. To prawda, „zaledwie” 9 na 10 paliło papierosy. Co „ciekawe i zaskakujące”- im więcej i dłużej się pali, tym prawdopodobieństwo zachorowania na raka jest większe.

Większość osób nie wie też, że palenie odpowiedzialne jest za całe mnóstwo nowotworów, także w narządach położonych daleko od obszaru bezpośrednio zaatakowanego dymem, jak: pęcherz, nerki, żołądek i trzustka.
Łatwo zrozumieć, w jaki sposób palenie ma wpływ raka jamy ustnej, gardła, przełyku i płuc – powodem jest oczywiście dym zawierający substancje smoliste oraz częściowo temperatura dymu i inne fizyczne czynniki drażniące i uszkadzające śluzówkę przewodu pokarmowego i płuc.
No ale co ma wspólnego z tym trzustka i nerki?


Poniżej postaram się przedstawić cały proces i wyjaśnić, dlaczego palenie jest takie groźne. Znów wkraczam nie na swój teren, ale uważam, że to konieczne. Postaram się wszystko wyjaśnić prosto, zatem mogą nastąpić pewne uproszczenia , za co wrażliwych naukowo czytelników bardzo przepraszam.

Na początek warto zastanowić się nad fundamentalnym dla każdego palacza pytaniem: „Jak nikotyna dostaje się do mózgu?”
Wdychana wraz z dymem nikotyna dostaje się przez płuca do krwioobiegu i z krwią dociera do mózgu. Głównym zadaniem płuc jest dostarczenie tlenu z wdychanego powierza do krwi i wyczyszczenie krwi z dwutlenku węgla. Podczas palenia, wraz z tlenem, do krwioobiegu trafia całe mnóstwo substancji, między innymi nikotyna i blisko 4000 innych specyficznych substancji chemicznych.
(Więcej na ten temat można przeczytać w artykule: Palenie tytoniu najgroźniejszy czynnik rakotwórczy.)
Zatem całe mnóstwo toksyn z dymu krąży nam we kwi po organizmie.

Ktoś mógłby powiedzieć: no ale nie „demonizujmy” palenia. Przecież całe mnóstwo toksyn wdychamy też z powietrzem i zjadamy wraz z przetworzonym i pryskanym pożywieniem, więc czemu akurat „czepiam się” szczególnie papierosów?

To prawda, mutacje powodowane są przez wiele substancji. Pojawiają się nawet samoistnie w procesie replikacji komórek. Jednak większość uszkodzeń jest naprawianych, a jeśli pojawi się poważne uszkodzenie, którego nie da się naprawić, to komórka dostaje sygnał, by popełnić coś w rodzaju bezpiecznego (bezzapalnego) samobójstwa (proces ten nazywamy apoptozą). Odpowiedzialne za to jest jedno, ale niezwykle ważne i kluczowe białko P53 – nazywane „strażnikiem genomu”. (Białko P53 powstrzymuje też rozwijanie się naczyń krwionośnych „dokarmiających” guz.)
(Więcej szczegółowych informacji i dokładny opis białka P53 znajdziecie w artykule Gen p53 jako hamulec molekularny przeciwdziałający powstawaniu nowotworów)

Uszkodzone komórki mogą być też unicestwione także przez nasz układ odpornościowy, ale już z tymi rakowymi nie jest tak łatwo – są one bowiem najczęściej „niewidzialne” dla układu odpornościowego, lub wręcz potrafią uszkodzić nasze komórki odpornościowe. (O tym też się nam nie mówi :/ )

Jak widać mamy całkiem sporo mechanizmów obronnych, chroniących nas przed „psuciem się”. Niestety mechanizmy te tracą swoją skuteczność na skutek między innymi:
– stresu i złej kondycji psychicznej człowieka (badaniem tych zależności zajmuję się psychoimmunologia i to jest też miejsce dla mnie, jako psychoonkologa i psychologa – poprawiając Wasze samopoczucie i kondycje psychiczną, realnie mogę przyczynić się do poprawy Waszego stanu zdrowia i to nie jest jakaś „magia”, tylko nauka. Mam nadzieję, że znajdę w swoich notatkach, genialny wykład z jednej z konferencji, podczas, którego prof. Szczylik szczegółowo wyjaśnia te mechanizmy),
– ogólnej złej kondycji organizmu,
– starzenia się
– i przede wszystkim palenia!

Palenie, a dokładnie benzopiren zawarty w dymie papierosowym (niestety także w smogu) uszkadza bowiem dokładnie gen TP53, uniemożliwiając powstanie białka P53. (Geny kodują białka. Cały proces jest dość skomplikowany, w skrócie DNA -> RNA -> białko. Uszkodzony gen powoduje powstanie uszkodzonego białka lub wręcz uniemożliwia jego powstanie; tymczasem komórka nie ma innej możliwości wytworzenia tego białka.) A zatem:

Bez białka P53 (którego nie ma, bo benzopiren z dymu papierosowego uszkodził gen TP3);

  • komórka nie ma możliwości się naprawić
  • uszkodzona komórka nie ma możliwości się unicestwić
  • komórka, która jest uszkodzona i nie może się unicestwić, z czasem staje się komórką nowotworową, która dzieli się niepohamowanie i jest nieśmiertelna
  • bez genu TP53 komórka, która już zrobiła się sporą ilością komórek rakowych, wysyła sygnały, by rozwinęły się w okół niej naczynia krwionośne dostarczające pożywienie i wtedy guz może się już nieskrępowanie rozwijać …. taa dam… nowotwór złośliwy gotowy!

To właśnie odkrycie związku między benzopirenem, a uszkodzeniem genu białka P53, w końcu jednoznacznie pogrążyło koncerny tytoniowe, które przez lata wypierały się szkodliwości palenia.
(Więcej na ten temat można przeczytać, w moim zdaniem, genialnej książce „Cesarz wszech chorób. Biografia raka”.)

P.S. Zainteresowanych genetyką i genetycznymi podstawami nowotworów zapraszam też do przeczytania książki. „Białko P53. Gen, który złamał kod raka” oraz obejrzenia filmu „Prof. Janusz Siedlecki: Jak powstaje nowotwór?”

Mam nadzieję, że teraz jest już jasne, dlaczego palenie powoduje raka.
W przygotowaniu mam jeszcze jeden artykuł na temat zagrożeń, jakie niesie za sobą palenie papierosów. Zapraszam wkrótce.

Movember. Zapuść wąsy dla jaj i zdrowia.

Idąc dziś ulicą natrafiłam na taki oto plakat naklejony na słup reklamowy (Jak widać plakat jest już mocno sfatygowany przez deszcz, przez co może bardziej męski ;)). O co tu chodzi?Nie jest to reklama nowego BarberShopu, czy konkursu piękności dla mężczyzn. Jest to kampania społeczna, będąca już popularna na zachodzie, promującą profilaktykę zdrowotną dla mężczyzn. W tym oczywiście profilaktykę nowotworową.

Mężczyźni najczęściej chorują na raka płuc (Głównie przez palenie, ale o tym piszę już kolejny artykuł, który Was zaskoczy. Już polecam. Nie będą to wszystkim znane banały.)
Są jeszcze inne nowotwory dotyczące jedynie mężczyzn. Mowa tu oczywiście o raku prostaty i raku jąder.

Rak prostaty.
Zapewne ciężko będzie Wam wysłać swojego mężczyznę do proktologa, aby on fachowo sprawdził mu prostatę organoleptycznie badaniem per rectum. 😉 Ale na to, byście wysłały mężczyznę na proste badanie krwi już jest dużo większa szansa. Zwłaszcza, że można zrobić to przy okazji innych badań. Należy zbadać markery nowotworowe charakterystyczne dla tego typu nowotworu czyli np. PSA.

Rak jądra.
Guza w jądrze można wyczuć pod palcami. I to kochane Panie wasze zadanie. Poznajcie dobrze jądra waszego mężczyzny i bądźcie czujne na wszelkie zmiany w strukturze, kształcie, kolorze. To ważne, bo nowotwór jądra dotyka mężczyzn w każdym wieku i to często tych młodych. Można też zbadać markery nowotworowe charakterystyczne dla raka jąder i to są te same hormony, które u nas wykrywają ciążę czyli popularna BetahCG. TAK dobrze myślicie! Możecie mieć całkiem sensowny wynik diagnostyczny prosząc Waszego mężczyznę o nasikanie na test ciążowy. 🙂

Może być zabawnie, a tak naprawdę monitorujecie jego zdrowie. Oczywiście takie domowe sposoby nie zastąpią wizyt u lekarza, ale znów- jak zmusić mężczyznę do regularnych wizyt u urologa by badał jądra? Wykorzystujemy więc to co mamy, dużo lepsze to niż nic.

Więcej o akcji Movember dowiecie się ze stron:
Movember Polska
Movember na Portalu Zwrotnik Raka
Fundacja Kapitan Światełko

Pozdrawiam Was ciepło choć wąsopadowo kochani moi mężczyźni i kobiety 🙂

Rewolucja w diagnozie i monitorowaniu postępów lecznia? Badania Maintrac, warto się z nimi zapoznać. Opinia.

Praktycznie nie piszę o nowych lekach, dietach i metodach naturalnych czy standardowych leczenia nowotworów. To nie moja specjalizacja. Jednak czasem pojawia się coś z nowości w świecie onkologicznym, co może zmienić życie pacjentów w Polsce na szerszą skalę. Czuję wtedy potrzebę zapoznania się z tematem i podzielenia się z wami moją (nieprofesjonalną i subiektywną) opinią. Chcę w ten sposób zachęcić Was do zainteresowania się z tematem i wyrobienia własnej opinii.

Od razu zaznaczam też, że nie mam nic wspólnego z firmą wykonującą badania Maintrac. Nikt mi nie płaci za ten artykuł i nie wiem na ile badania są realnie skuteczne i użyteczne, a na ile tylko takie się wydają. Nie piszę też tego artykułu by badania Wam polecać, czy je Wam odradzać.

Z takich nowinek w świecie onkologicznym, niedawno pisałam o aplikacji Mednawi – jest to nawigacja po sposobach leczenia dla pacjentów chorych onkologicznie. Jeśli nie czytaliście tego artykuło to go Wam polecam.

Dziś chciałam napisać o badaniach Mainrac, które (jeśli to co firma o nich pisze jest prawdziwe) moim zdaniem mogą w pewien sposób zrewolucjonizować leczenie nowotworów. Dlaczego tak uważam?
Otóż moim zdaniem jest kilka aspektów.

Po pierwsze, to o czym się nie mówi wystarczająco głośno i wyraźnie, a to, co zmartwi pewnie wiele osób, które tej informacji nie otrzymały lub jej nie usłyszały. (Przedstawiam to w sposób bardzo uproszczony, ale myślę, że osoby zainteresowane czy dociekliwe znajdą fachowe informację). Z chemioterapią problem (oprócz powszechnie znanych skutków ubocznych) jest taki, że chemioterapia nie zabija komórek macierzystych. Komórki te mają bowiem specjalne mechanizmy obronne i po prostu „wypluwają” wszelkie toksyny nim te je uszkodzą. Jest to z jednej strony dobre, bo dzięki temu z naszych komórek macierzystych organizm się odradza i regeneruje, z drugiej złe, bo chemioterapia nie zabija też komórek macierzystych nowotworów, a te są bardzo częstą przyczyną odradzania się guza i powstawania przerzutów. Niestety chemioterapia niszczy też układ odpornościowy i osłabia inne komórki, przez co komórkom macierzystym nowotworu i wolnym komórkom oderwanym od guza, choćby na skutek działania chemii, łatwej dać przerzuty. Oczywiście chemia – ta dobrze dobrana – dość skutecznie niszczy zwykle komórki nowotworów, zarówno w guzie pierwotnym, jak i te oderwane i przemieszczające się w krwiobiegu, a także ogniska przerzutów. Chemioterapia oczywiście dobrze też niszczy nasze szybko mnożące się komórki, głównie nabłonków czy mieszków włosowych.
Żebym nie została źle zrozumiana. Nie twierdzę, że chemia jest zła i należy ją zarzucić na rzecz np. soku z buraka (osobiście po prostu nie znam żadnego w pełni skutecznego leku na raka); uważam jedynie, że należy mieć pełną informację i znać zarówno zalety jak i wady oraz ograniczenia wszystkich metod leczenia, które się nam proponuje. Niestety uważam też, że takiej informacji przekazanej pacjentom jest za mało lub jest ona niekompletna. Wiele osób twierdzi, że dla dobra pacjenta. Może mają rację, w końcu nadzieja to podstawa. Jednak osobiście uważam, że podstawą jest realna nadzieja ukierunkowana na realne cele, a nie brak informacji.

P.S. Polecam Wam dwa, moim zdaniem genialne filmy, które pozwalają zrozmieć nowotwór. Oba filmy, wraz z komentarzem znajdziecie we wpisie:
Zrozumieć nowotwór. Wiedza, którą powinno się posiadać.

Informacje o metodzie Maintrac przysłała mi moja przyjaciółka farmaceutka. „Marysia, to Cię zainteresuje.” Miała rację. Zanurzyłam się lekturze informacji na ich stronie i z początku absolutnie się zafascynowałam i zachwyciłam, uważając tą metodę za prawdziwą rewolucję w diagnozie. W skrócie jest to metoda, która bada komórki nowotworowe znajdujące się we krwi, czyli krążące po organizmie, w tym także komórki macierzyste nowotworu. Te oderwane od guza komórki mogą dać przerzuty. Różnica między wartością początkową, a wartością podczas terapii (chemią czy innymi metodami) da nam odpowiedz na pytanie, czy terapia pomogła. No i tu natrafiam na wątpliwości. W jednych źródłach czytałam, że chemia, w trakcie jej podawania, może wpłynąć na rozpad guza i zwiększenie się ilości wolnych komórek nowotworowych we krwi, co jest „normalne”. Z drugiej strony na polecanym wyżej filmie profesor Szczylik mówi, że jeśli guz się rozpada, zamiast zmniejszać, to źle i wtedy zwiększenie się ilości komórek nowotworowych to nie „norma” tylko nie najlepsza dla nas wiadomość, bo właśnie łatwiej o przerzuty. Nie wiem jak to interpretować, może coś źle zrozumiałam. I to pytania do lekarzy i ekspertów, a może ktoś z Was potrafi mi to wyjaśnić?

Oczywiście w diagnostyce są metody obrazowe, które są najbardziej popularne, ale one odnoszą się do guzów litych. Mogą wskazać nam czy guz jest, a potem czy się zmniejsza, nie reaguje, czy też się mimo leczenia powiększa; a także czy pojawiły się przerzuty. Jednak ta informacja dotyczy już istniejących guzów, a my byśmy chcieli reagować, nim takie guzy się pojawią. Są też markery nowotworowe i one działają trochę na podobnej zasadzie co metoda Maintrac, Z tym, że markery to „różne substancje (antygeny, białka, hormony  enzymy), których stężenie w przypadku rozwoju w organizmie nowotworu złośliwego znacznie częściej niż u zdrowego człowieka przekracza wartości normy. ” Czyli markery to coś pośredniego i mogą pojawić się różne czynniki, które zaburzą nam prawdziwy obraz sytuacji. Oczywiście, prawdopodobnie samo badanie markerów nowotworowych w przypadkach wielu nowotworów jest wystarczające. Należy o to dopytać swojego lekarza.

Badanie Maintrac, wydaje mi się bardzo przydatne do monitorowania sytuacji po wyleczeniu. Praktycznie każdy pacjent żyje w lęku przed nawrotem. Ma on oczywiście wykonywane badania obrazowe, ale znów, wykryją one już istniejący przerzut/nawrót i to większy niż 0.5 cm. Jeśli się nie mylę „cięcie” polem magnetycznym czy promieniowaniem jest w najlepszym przypadku co 1.5cm, więc można coś małego przegapić. A my przecież chcemy działać jak najszybciej. Metoda Maintrac, jak i prawdopodobnie badanie poziomu markerów nowotworowych, które są wskaźnikiem przy wielu typach nowotworów, może dać sygnał, że dzieje się coś niepokojącego już wcześniej, nim pojawi się widoczny guz na obrazie z rezonansu czy tomografu.

Bardzo dużą wadą badania jest cena, która, jak na nasze warunki, jest bardzo wysoka, a dla wielu wręcz zaporowa. Nie sądzę też, by to badania w najbliższym czasie były refundowane. Nie wiem nawet czy wyniki zostaną uznane przez onkologów, radioterapeutów i chemioteraputów jako sygnał do zmiany strategii czy wznowienia leczenia.

Co do firmy i strony firmowej. Jakoś niepokoi mnie to logo „Dary matki natury” i duży banner na dole strony. Jakoś nie pasuje mi do tematu i nie wiem o co w tym chodzi. Wszystko po to by ściągnąć na stronę sklepu zielarskiego i sprzedawać suplementy mające wyleczyć raka? Bardzo to dziwne…

Czy robić takie badania? Myślę, że nie zawsze jest taka potrzeba, choć czasem mogą okazać się bardzo pomocne czy wręcz rewolucyjne. Dobrze o nich wiedzieć, ale nim je zrobimy, trzeba w tej sprawie skonsultować się z lekarzem prowadzącym, któremu ufamy. Warto też wraz z lekarzem rozważyć, czy wiedza, którą otrzymamy jest w praktyce warta wydania ok 6 -10 tys zł, bo moim zdaniem mniej więcej tyle trzeba by wydać, by wyniki miały sens diagnostyczny.

A co wy myślicie o tym badaniu? Rewolucyjne czy mało praktyczne? Warte swojej ceny?
P.S. Jeśli się gdzieś pomyliłam i napisałam jakąś nieprawdziwą informację, lub macie inne zdanie, bardzo proszę poprawcie mnie i podzielcie się swoją opinią.