Co zrobić, gdy lekarz odmówi leczenia przeciwbólowego lub leczy nas z bólu nieskutecznie i nie chce zmienić strategii?

W poprzednim artykule opisywałam dramatyczną sytuację chłopca z glejakiem mózgu, któremu lekarka z hospicjum odmówiła wypisania skutecznych środków przeciwbólowych. Napisałam też, że dowiem się co można było zrobić w tej sytuacji i co Wy możecie zrobić, jeśli spotka Was podobne nieszczęście.

Oto czego się dowiedziałam. Myślę, że warto przeczytać ten artykuł i zapisać sobie najważniejsze kontakty. Nigdy nie wiadomo, komu i kiedy się przydadzą…

Przyznam, że nie za bardzo wiedziałam od czego zacząć. Pomyślałam więc, że zapoznam się z prawami pacjenta i wtedy w internecie trafiłam na bezpłatną infolinię: Telefoniczna Informacja Pacjenta. Korzystałam z niej pierwszy raz, a szkoda, bo podobno można tam rozwiązać wiele wątpliwości dotyczących funkcjonowania naszej służby zdrowia. Ja dowiedziałam się wiele. Myślę, że warto zapisać sobie ten numer.

Na infolinii wybrałam połączenie z Rzecznikiem Praw Pacjenta (można też wybrać NFZ) i opisałam Pani sprawę w jakiej dzwonię. Pani poinformowała mnie, że w takim przypadku zażalenie na panią doktor powinno zostać przedstawione w pierwszej kolejności kierownikowi/dyrektorowi hospicjum. Analogicznie powinno się poinformować dyrektora ds.medycznych przychodni, i ordynatora oddziału szpitalnego/dyrektora ds.medycznych szpitala. Sposoby postępowania w przypadku innej niż wymienione placówki medycznej można pewnie również usłyszeć na infolinii.


Jeśli to nie pomoże, albo jeśli pomoże i dostaniemy skuteczne leki przeciwbólowe, ale chcemy by postępowanie lekarki zostało zbadane i ocenione, możemy sprawę zgłosić do Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej. (nie podaję linków, bo trzeba wybrać wojewódzwo/miasto pod które podlega nasz lekarz. Jeśli nie wiemy, można go o to zapytać). Myślę, że do tej instytucji można też zgłaszać zażalenie na prywatnych lekarzy.

Jak złożyć skargę?

Pani pracująca na infolinii rzecznika praw pacjentów powiedziała, że należy zebrać dokumentację medyczną, opisać sprawę i zgłosić do Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej.

Zadzwoniłam więc do warszawskiej filii tej instytucji. Przedstawiłam sprawę, powiedziałam, że zostałam tu skierowana przez infolinię Rzecznika Praw Pacjenta i zapytałam jak konkretnie mam taką skargę złożyć. Pani pracująca na infolinii w Warszawie powiedziała, że potrzebna jest dokumentacja medyczna ale „w razie czego pobiorą sobie potrzebne dokumenty”. Należy dokładnie opisać całą sprawę i wszystko wysłać pocztą, bo „potrzebny jest odręczny podpis”. Można też papiery złożyć osobiście w siedzibie Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej odpowiedniego okręgu, w godzinach pracy tej jednostki.

Znalazłam też w internecie informację, że jeśli powyższe kroki nie dadzą rezultatu można wnieść skargę bezpośrednio do NFZ czyli Narodowego Funduszu Zdrowia.
Jak to zrobić? W internecie jest cała instrukcja: jak złożyć skargę krok po kroku.

Lekarkę można pewnie też pozwać z powództwa cywilnego. Jest oczywiście opinia, że sprawy przeciw lekarzom są nie do wygrania, ale to już się zmienia i coraz więcej kancelarii specjalizuje się w takich sprawach. Zwłaszcza gdy lekarz naprawdę zawinił i sprawa jest ewidentna, nie chodzi o to przecież by wyłudzać pieniądze i ciągać po sądach niewinnych ludzi, ale by krzywda choć w jakiś sposób została nam zrekompensowana, a lekarz poniósł konsekwencje. Jednak nie polecam takich kroków, chyba, że w ostateczności.

Pamietajmy jednak, że i my musimy być pacjentami „na poziomie”. Nie można być roszczeniowym, wszystkowiedzącym, bo przeczytało się kilka wpisów z googla. Nie bądźmy też ignorantami oczekującymi, że lekarz wszystko nam wyjaśni. Lekarze naprawdę nie mają na to czasu, więc zapisujmy wszystko i podstawy możemy zrozumieć sami, korzystając z literatury fachowej, która wcale nie jest wiedzą tajemną czy z pewnych źródeł w internecie.. Idźmy też do lekarzy przygotowani. Miejmy zapisane pytania i potrzebne dokumenty. Nie można też mieć nierealnych oczekiwań czy wyimaginowanych pretensji, a to niestety też się często zdarza.

No dobrze, ale zbadanie zasadności postępowania lekarki i ewentualne wyciągniecie konsekwencji jeśli stwierdzi się nieprawidłowości wydają się w tym momencie mniej istotne niż to, że chłopiec cierpi i pozbawiony jest pomocy. Jak zdobyć legalnie dla chłopca leki przeciwbólowe? Co można było w tej sprawie zrobić?

Zadzwoniłam ponownie na Telefoniczną Infolnię Pacjenta, tam znów wybrałam Rzecznika Praw Pacjenta i przedstawiłam Pani sytuację oraz zapytaniem co w takiej sytuacji mogła zrobić mama, by pomóc cierpiącemu synowi.
Należało:

  1. Wysłać oficjalne pismo do kierownika hospicjum, w którym opisuje sytuacje i powołując się na art.6 prawa pacjenta Prawo do świadczeń zdrowotnych zgodnych z aktualną wiedzą medyczną i zasięgania opinii z Ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta prosi o konsultacje innego lekarza lub o zwołanie konsylium. Kopię tego pisma należy wysłać do Rzecznika Praw Pacjenta: adres zarówno mailowy jak i siedziby można znaleźć w zakładce kontakt,. Myślę, że dla pewności można zrobić to mailowo – ale wysyłając skan czy zdjęcie podpisanego odręcznie dokumentu i to samo pismo wysłać listem poleconym do siedziby. W mailu poprosiłabym o potwierdzenie otrzymania maila i dodatkowo zadzwoniłabym też, że takie pismo wysłałam.
  2. Takie samo pismo i takie same kroki można wykonać powołując się też na artykuł 20a -prawa pacjenta, który mogę przytoczyć w całości:
    Prawo do leczenia bólu:
    1.Pacjent ma prawo do leczenia bólu.
    2.Podmiot udzielający świadczeń zdrowotnych jest zobowiązany podejmować działania polegające na określeniu stopnia natężenia bólu, leczeniu bólu oraz monitorowaniu skuteczności tego leczenia.

Pismo należy uzasadnić tym, że prawo to zostało złamane i nadal jest łamane i prosi się o interwencje w tej sprawie.

Mam nadzieję, że takie interwencje pomogłyby i dziecko dostałoby leki przeciwbólowe zamiast cierpieć.

Gdyby jednak nie, to w desperacji…
Być może można by nagłośnić sprawę medialnie? Media mają sporą moc wpływu i często przyspieszają wszelkie interwencje.

Pozostają jeszcze pytania: skoro sytuacja była do rozwiązania, a przynajmniej można było podjąć próby rozwiązania, to dlaczego nikt tego nie zrobił?
Mama chłopca być może miała za mało wiedzy, za dużo innych obowiązków, bała się autorytarnej pani doktor i wierzyła, że nic nie można zrobić, skoro specjalista tak twierdzi. Bała się też prawdopodobnie stracić wsparcie hospicjum. To oczywiście tylko moje przypuszczenia. Jak było naprawdę? Tego się nie dowiemy…

A co z innymi pracownikami hospicjum, którzy byli świadomi sytuacji? Przecież zgodnie z prawem do tej rodziny przyjeżdżała też pielęgniarka i o zgrozo psycholog! Być może też rehabilitant, pracownik socjalny, duchowny… Nie twierdzę, że źle wykonywali swoje obowiązki, ale dlaczego nie poszukali rozwiązań poza standardem? Bali się autorytetu lekarza? Nie chcieli „kalać własnego gniazda”, woleli nie widzieć, bo bali się o posadę i utratę koleżeńskiej przychylności? Tego też się nie dowiemy.
A co z rodziną i sąsiadami? Nikt nie dziwił się, że przez tak długi czas dziecko wyje i krzyczy z bólu?

Niestety taka sytuacja może spotkać każdego z nas, bo z doświadczenia wiem, że ból jest bardzo bagatelizowany i nieleczony przez lekarzy. Pamiętajmy o naszych prawach i nie bójmy się o nie walczyć. Walczmy też o naszych bliskich i o każdego z otoczenia, komu dzieje się krzywda.

Proszę Was bardzo, reagujcie. Załóżcie proszę, że jesteście sami, tylko Wy to widzicie i jeśli niczego z tym nie zrobicie, to sprawa nie zostanie załatwiona i ktoś cierpi już także przez Was. Widzisz – to już Twoja i w pewnym sensie wyłącznie Twoja odpowiedzialność, bo każdy myśli, że ktoś inny się tym zajmie i w efekcie nie zajmuje się tym nikt. Najłatwiej zginąć w anonimowym tłumie…


W podsumowaniu ważne linki z artykułu:


Może istnieją jeszcze inne możliwość rozwiązania tej sytuacji? Podzielcie się swoją wiedzą i napiszcie proszę o swoich doświadczeniach.

P.S. Wkrótce kolejne artykuły na temat leczenia bólu na, które już dziś zapraszam. Jeśli interesuje was ten temat, można zapisać się, na newsletter i otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach na maila.

1 urodziny bloga mamapsychoonkolog

Mam taką cechę, że lubię symboliczne wydarzenia czy graniczne daty. Pozwala mi to celebrować chwile i nieco uporządkować mój wewnętrzny oraz zewnętrzny świat. To także motywuje oraz wiele uczy o tym, co należy poprawić, a co zrobiłam dobrze i warto to kontynuować. Dziś mija rok od ukazania się pierwszego wpisu na tym blogu i z tej okazji postanowiłam zrobić małe podsumowanie pierwszego roku istnienia bloga i zarazem projektu mamapsychoonkolog.com.

P.S. To chyba artykuł bardziej dla mnie samej – takie automotywator, więc jeśli temat Was nie interesuje możecie od razu przeskoczyć do akapitu o książce i losowaniu.

Zaczynamy.
17. 10.2018 roku pojawił się pierwszy wpis na tym blogu. Taki tylko z cyklu „Witam” – bez merytorycznej treści, a nawet ładu i składu. W sumie ładu i składu nie opanowałam do dziś 😉 (To też się zmieni.) Za to z treści jestem zadowolona i postaram się robić jeszcze lepsze artykuły i dostarczać Wam jeszcze więcej wiedzy (blog), informacji (facebook,com/mamapsychoonkolog) i inspiracji.

W październiku tylko zaistniałam. Na kolejne, już treściwe artykuły trzeba było poczekać do grudnia, za to wtedy ruszyłam z wytężoną pracą i do kwietnia pisałam dużo i regularnie. Potem nastąpił mały zastój z publikowaniem, choć nie z pisaniem. Pisałam nadal dużo, jednak miałam blokadę dotyczącą kończenia i publikacji artykułów, więc efekt był taki, że napisałam 40 szkiców artykułów „do szuflady”. Oczywiście mam zamiar do tego wrócić i dokończyć to, co pozaczynałam. Część artykułów dotyczyło wydarzeń istotnych w określonym czasie, więc te artykuły opublikuję z datą wsteczną pracując tym samym nad uzupełnieniem pustek i ciągłością bloga. Część artykułów ma charakter ogólny i będą to nowo publikowane artykuły na ciekawe, ważne i kontrowersyjne tematy…

Obecnie blog po roku działalności ma 57 opublikowanych artykułów, do których czytania bardzo serdecznie Was zapraszam. 🙂

Jest też ponad 40 artykułów w przygotowaniu. W najbliższym czasie będę intensywnie pracować, by je dokończyć i opublikować. Mam też mnóstwo nowej wiedzy i ciekawych spostrzeżeń i tym też chciałabym się z Wami podzielić…

Ufff…. Przepraszam za to zanudzanie, ale potrzebowałam takiego poklepania się po ramieniu i zmotywowania do dalszej pracy.- „Good job!” oraz „Masz jeszcze duuużo do zrobienia, zabieraj się więc do działania, bo warto!”

Warto. Jestem tego pewna.

Książka do wylosowania – „Cesarz wszech chorób. Biografia raka.”

Urodziny, to oczywiście też prezenty! Mam dla Was zatem genialną książkę. Chyba jedną z najlepszych książek o raku jaką można znaleźć na rynku. Książkę czy raczej księgę o historii raka i historii jego leczenia. Bardzo polecam każdemu, kto interesuję się historią medycyny, onkologią czy chce zrozumieć tą chorobę i walczących z nią naukowców, lekarzy czy nawet polityków. To historia ludzkich dramatów, politycznych bitew, finansowych ograniczeń, walki, porażek, zwycięstw, frustracji… Fascynująca książka o najpotężniejszym jak dotąd przeciwniku, który nie pochodzi z zewnątrz, a powstaje z nas samych.

Jeśli masz ochotę wylosować książkę, napisz proszę o tym w komentarzu na blogu i lub na facebooku. Losowanie w niedzielę wieczorem. Zwycięzcę ogłoszę w poniedziałek 🙂

Odpowiedzi na Wasze pytania. Cz.1

Kilka miesięcy temu, we wpisie „Nadchodzą zmiany. Wasze sprawy na pierwszym miejscu.” poprosiłam Was o konkretne pytania do psychoonkologa, na które mogłabym odpowidzieć. No cóż, nie dostałam wtedy żadnych pytań. 😛 Postanowiłam się jednak nie poddawać i ponowiłam prośbę przy okazji pytając Was o warsztaty i wtedy już dostałam pytania, ale były to pytania z prośbą o nieupublicznianie. Ale w końcu się doczekałam i zapraszam Was na pierwszą porcję Waszych pytań, na które postarałam się jak najpełniej odpowiedzieć.

P.S. Myślę, że za jakiś czas, nabiorę odwagi i będę też nagrywać filmy z odpowiedziami na najczęściej pojawiające się pytania, bo pytań jest już całkiem sporo i regularnie pojawiają się kolejne.

No to zaczynamy:

1. Czy osoby podczas chemii i/lub radioterapii mogą przebywać / mieszkać z dziećmi i czy nie stanowią dla siebie wzajemnie zagrożenia? Dzieci, bo np. przeziębiają się i mogą zarazić mających obniżoną odporność chorych? Chorzy, bo np. „wydzielają” szkodliwe opary?

Nie jest to właściwie pytanie do psychoonkologa, ale postaram się na nie odpowiedzieć korzystając z wiedzy lekarzy.

Według dr n. med. Janusz Medera – onkologa klinicznego i radioterapeuty. „Radioterapia nie powoduje, że nasze ciało staje się radioaktywne. Nie ma żadnej potrzeby unikania kontaktu z dziećmi i innymi ludźmi.” Jeśli jednak ktoś chce się upewnić, czy jest to prawdziwe także w jego przypadku, przypominam, że można zapytać o to prowadzącego nas onkologa czy radioterapeutę.

Według prof. dr hab. med. Tadeusza Pieńkowskiego z Kliniki Onkologii Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Europejskim Centrum Zdrowia w Otwocku nieprawdą jest, że małe dzieci nie powinny mieć styczności z osobą, która dostaje chemioterapię. „Nie ma żadnych przeciwwskazań dla takich kontaktów. Chory w żaden sposób nie oddaje chemioterapii osobom w swoim otoczeniu. Jedyne zagrożenie to takie, że to pacjent może się zarazić jakąś chorobą zakaźną od dziecka. Mając obniżoną odporność, jest bardziej narażony na infekcje. Jednak ograniczanie chorym kontaktów z dziećmi, które często są ich ukochanymi wnukami, nie wpływa dobrze na psychikę i tym bardziej nie powinno się tego robić.”

Słyszałam też, choć nie sprawdziłam tego w żaden sposób naukowo, że jednak cześć szkodliwych substancji może wydostawać się wraz z potem, moczem czy kałem. Wydzieliny z ciała mogą mieć też zmieniony kolor czy zapach. Zaleca się wtedy specjalną pościel na „po chemii”, choć może to mieć raczej charakter psychologiczny – złe samopoczucie to specjalna pościel tylko na „przechorowanie”. Potem powrót do „normalności” i inna pościel nie kojarząca się ze złym samopoczuciem. Zaleca się też dokładniejsze pranie ubrań czy częstsze czyszczenie toalety oraz unikanie kontaktu tych wydzielin z małymi dziećmi czy kobietami w ciąży. Jednak to żadne „specjalne” zalecenie. Przecież ogólnie nie zaleca się malutkim dzieciom i ciężarnym kobietom, ani w ogóle nikomu kontaktu z moczem, kałem czy potem innych osób i są to po prostu względy higieniczne.

W razie niepokoju i wątpliwości należy o te kwestie zapytać się swojego chemioterapeutę, bo on najlepiej wie jaką chemię dostajemy i jak w jej przypadku postępować.

W drugą stronę już sytuacja może wyglądać nieco inaczej. Dzieci mogą stanowić zagrożenie dla osób leczących się z raka. Osoby leczone onkologicznie mogą bowiem mieć obniżoną odporność, a wszelkie dodatkowe choroby mogą zaburzyć plan leczenia. Przy radioterapii jako profilaktykę zakażeń stosuje się: „ograniczenie kontaktów towarzyskich, unikanie ludzi chorych; staranną higienę osobistą”. Znów jednak warto zapytać o poradę swojego onkologa i pamiętać, że wszystko jest względne. Czasem izolacja od innych ludzi, czy ukochanych dzieci może przynieść więcej złego niż dobrego, choć czasem jest konieczna.

Warto też rozważyć na czym nam najbardziej zależy: Na długości życia? Jego jakości? Czy może wybieramy drogę środka? Ustalenie priorytetów i ogólnej filozofii postępowania pomoże nam w podejmowaniu wielu decyzji podczas choroby. Możemy też oczywiście w każdej chwili zmienić zdanie i strategię działania.

2. Na jakie wsparcie „państwowe” mogą liczyć chorzy o statusie bezrobotnego, a na jakie wsparcie chorzy emeryci?

To też nie jest pytanie ściśle do psychoonkologa, no ale „potrzeba matką wynalazków” i znalazłam sporo materiałów, przygotowanych przez specjalistów, które mogą okazać się bardzo przydatne. Dostępny jest obszerny, bezpłatny ebook na ten temat:

Pomoc socjalna – przewodnik dla pacjentów z chorobą nowotworową.

Polecam też przydatne artykuły:

ZUS – świadczenia finansowe dla chorych na raka.

Zasiłki, renty, odszkodowania. Co się należy chorym na nowotwór.

Choroba nowotworowa a świadczenia z ZUS – co ci przysługuje?

3. Co mówić, a czego nie mówić choremu i jak mówić? Np. czy / że straci włosy.

Trudno krótko odpowiedzieć na to pytanie, bo wsparcie chorego to temat rzeka. Podczas tegorocznych wakacji zrobiłam na ten temat półtoragodzinną prelekcję w Kostrzynie i na FestiwaluPol’and’Rock. Część tej prelekcji została nagrana i choć jest ona w bardzo złej jakości technicznej, można jej półgodzinny fragment obejrzeć na YouTubie.

Żeby nie było jednak „lania wody” odpowiem tu choć na część pytania: Czy mówić o wypadaniu włosów? Moim zdaniem tak – przecież prędzej czy później osoba to zauważy. Proponuję szczerość i traktowanie chorego poważnie i z szacunkiem. Jak kompetentnego dorosłego. Niestety z chęci ochrony, troski i miłości często mamy tendencje do „upupiania” osoby chorej i traktowania chorego jak dziecko czy kogoś nieco „upośledzonego”. Owszem, umysł osoby w kryzysie działa inaczej, a poważna choroba jest kryzysem, ale w miarę możliwości starajmy się osobę chorą traktować zwyczajnie. Jeśli osoba będzie leczona chemioterapią, to najprawdopodobniej straci włosy i należy ją o tym poinformować. (Napisałam też cały artykuł o stracie włosów po chemii: „Strata włosów po chemii… Jak sobie z tym poradzić? Jak wesprzeć bliskich?”

Chory powinien być też poinformowany o wszelkich innych skutkach ubocznych, konsekwencjach i ograniczeniach, jakie niesie za sobą choroba i leczenie.

Polecam też też dwa poradniki, które mogę być wskazówką i inspiracją jak rozmawiać i postępować z chorym bliskim. Oba są bezpłatne i w wersji pdf. Wystarczy kliknąć linki 🙂

Gdy bliski choruje. Poradnik dla rodzin i opiekunów osób z chorobą nowotworową.

Druga część „instrukcji” też jest poświęcona bliskim:

Krótka Instrukcja Obsługi Raka Piersi

P.S. Ponieważ na temat „jak wspierać bliskich” dostaję bardzo wiele pytań, to zrobię dodatkowo w październiku/listopadzie bezpłatny webinar. Nagranie z niego postaram się umieścić w sieci. Na razie jednak zbieram dodatkowe inspiracje i jeśli macie konkretne pytanie, na które chcielibyście uzyskać odpowiedz podczas webinaru napiszcie je proszę na maila: mamapsychoonkolog@gmail.com

Zapraszam też do grupy wsparcia dla bliskich osób chorych onkologicznie. Widzę ogromną potrzebę i pragnę/planuję utworzyć taką grupę we Wrocławiu. Można się już zgłosić. Myślę, że zajmie to chwilę, bo z każdą potencjalnie zainteresowaną osobą chcę się najpierw spotkać i porozmawiać, ale mam nadzieję, że ruszymy jeszcze w tym roku. Szczegóły po kliknięciu w link poniżej lub po kontakcie przez maila: mamapsychoonkolog@gmail.com

Grupa wsparcia dla bliskich osób chorych onkologicznie.

Mam nadzieję, że uzyskaliście sporo informacji.
Oczywiście, nie wszystko da się wyjaśnić ogólnie. Czasem potrzebne jest wsparcie w jakiejś konkretnej sprawie czy problemie lub towarzyszenie podczas choroby. Zapraszam zatem także do kontaktu osobistego czy przez skype i na sesje psychoonkologiczne. Zapraszam nie tylko osoby chore, ale i rodziny/opiekunów osób chorych. Właśnie z rodzinami pracuję najczęściej i przynosi to ogromną pomoc i wsparcie zarówno osobom pomagającym jak i ich bliskim chorym, którzy sami są „zablokowani” i nie chcą iść ani do psychologa, ani do psychoonkologa ani do psychiatry.

Zapraszam też na kolejną część pytań i odpowiedzi, która pojawi się za jakiś czas. Bardzo Was też zachęcam do komentowania i zadawania pytań.

Pozdrawiam i miłego dnia
Maria Tarczyńska

Prelekcja „Jak wspierać chorych bliskich” podczas Pol’and’Rock Festival 2019

No to już oficjalnie 🙂 
Zapraszam Was wszystkich bardzo serdecznie 2.8.2019 w godzinach 17.30-19.00 do Namiotu Warsztatowego w strefie ASP na Pol’and’Rock Festival na moją pierwszą tego typu prelekcję.

Będę opowiadała o tym, jak wspierać bliskich w chorobie. Co robić, czego unikać. Co mówić, co lepiej przemilczeć lub jak ująć trudny tema,t by nie ranić. Opowiem o kilku praktycznych aspektach wspierania: np jak wspierać osobę podczas straty włosów czy zaraz po diagnozie.

Będzie też o dzieciach w rodzinie dotkniętej nowotworem i o zmianach w rodzinie, życiu. Poruszymy sprawę życia seksualnego.

Wcześniej taka sama prelekcja odbędzie się 1.8.2019 o 17.00 w Bibliotece Publicznej w Kostrzynie
Zapraszam 🙂

P.S. Prelekcja jest w trakcie przygotowania. Może macie jakieś sugestie – na co powinnam zwrócić szczególną uwagę i o czym koniecznie powiedzieć? Będę niezmiernie wdzięczna za wszelkie porady i podpowiedzi 🙂

Książkowa rozdawajka. 6 książek do wyboru.

Zapraszam na pierwszą książkową rozdawajkę. Na początek przygotowałam 6 książek do wyboru. Dwie książki są nowe i przygotowane specjalnie na tą „rozdawajkę”. 4 książki są używane, z mojej biblioteczki, ale w bardzo dobrym stanie. Pomyślałam, że nikt się chyba nie obrazi. Przecież to dobry sposób na oszczędzanie zasobów i wymianę wiedzy, jak i dobrej energii. 🙂

w
1. „Piersi. Poradnik dla każdej kobiety”. Potężna książka tylko o piersiach. Moje pierwsze skojarzenie „Mam takie małe piersi i taka wielka o nich książka???” 😛 Nowa. Kupiona specjalnie na tą „okazję” i wybrana z rozmysłem, bo to lektura obowiązkowa dla każdej kobiety.

2. „Fetysz mózgu”. Kiedyś dostałam jako pamiątkę z festiwalu komiksów. Jest to bowiem komiks „psychologiczny”, na temat tego jak my kobiety potrafimy zepsuć związki i własne życie. :p Dość mocne ilustracje i mocny język, ale uwagi i sytuacje bardzo trafne i mądrze ujęte. Warto przeczytać. Śmiesznie i inteligentnie. Używana, dwa razy czytana. Ma troszkę zagięty róg.

3. „Bawmy się razem” Ikeowa książka, dla pokolenia IKEA :P. Ślicznie wydana, z pięknymi zdjęciami, o kreatywnych i łatwych do zrealizowania zabawach z dzieckiem. Twarda okładka, ładny papier. Raz czytana. Właściwie jak nowa.

4. „Duński sposób na szczęście. Najskuteczniejsza filozofia wychowania.” Książka o skandynawskim sposobie wychowywania dzieci. Idea mi dość bliska, więc książkę jak najbardziej polecam. Nie wiem, czy osobiście wychowuję Gaję w tej filozofii, bo mam raczej wrażenie, że Gaja po prostu w swoim tempie dorasta, a ja jakoś za tym podążam i bardziej lub mniej nadążam. Nie wiem też, czy ośmieliłabym się powiedzieć, że sprawę jej dorastania kontroluje :p Wychowywanie natomiast z definicji zakłada kontrolę nad sytuacją i świadome wyznaczanie ścieżek oraz przestrzeganie podążania nimi. My zaś z Gajką ewidentnie biegamy po trawnikach życia 😛 Ale właśnie to można by podciągnąć pod skandynawskie „dzieci lasu” 😛 Zawsze to lepiej brzmi niż totalny eklektyzm pomieszany z bezradnością 😛

5. Książka niespodzianka, dla tych, którzy lubią zaskoczenie. Psychologiczno – rozrywkowo – kulinarna. Raczej dla kobiet. Więcej nie zdradzę 😛

6. „Jestem tu i teraz. Jak stać się uważnym we wszystkim co się robi.” To właściwe nie książka, a ćwiczenia z codziennego, domowego mindfulness. Raczej lekka i zabawna. Nowa. Książka do wyboru tylko dla „blogowiczów”.

Wybierzcie zatem jedną książkę, jeśli w ogóle jakaś Wam odpowiada i napiszcie w komentarzu, którą chcecie 🙂 5 maja zrobię losowanie, oczywiście w ramach wybranej książki 🙂 W poniedziałek 6 maja napiszę, kto jaką książkę wylosował, pozbieram adresy i jak najszybciej wyślę paczuszki.

Jeśli wybierzecie książki 1-5, to losować będę wśród osób, które się zgłosiły zarówno ze strony na Facebooku,jak i z bloga. Książka nr. 6 jest tylko dla osób czytających bloga.
Nie pytajcie, nie mam pojęcia czemu tak komplikuję, chyba nie chcę aż tak się dublować 😛

Zapraszam do zabawy 🙂