WOŚP. Mój 27 Finał.

Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy pamiętam właściwie od zawsze. Jak wystartowała to miałam 8 lat i z roku na rok robiła się większa, a ja rosłam razem z nią. Najbardziej chyba zapamiętalam mroźne i czasem śnieżne finały, na które chodziliśmy „paczką” z klasy pod koniec podstawówki, a potem w liceum. Zawsze się wtedy stresowałam, bo jakoś tak się składało, że przez lata zaraz po niedzielnym orkiestrowym finale miałam jakąś poniedziałkową kartkówkę, sprawdzian czy kolokwium i sumienie mnie zjadało, że zamiast się uczyć to gram z orkiestrą i do nocy oglądam finał w telewizji. Ale jak widać, nie zaszkodziło to i edukację ukończyłam i nadal chcę się uczyć 😛 Pamiętam też magiczne Światełka do Nieba, na których były fajerwerki i to nawet efektowniejsze niż na Sylwestra. Pamiętam też roświetlone pocałunki pod roświetlonym niebem 🙂 Czasy się zmieniają i jutro nie mam żadnej kartkówki ani nawet egzaminu, nie było też dziś fajerwerków tylko lasery – podobno bardziej „ekologiczne”.

Pieniądzę na Orkiestrę najpierw dostawałam od rodziców i dzieliłam się kieszonkowym. Choć uczciwie mówiąc kieszonkowe raczej przeznaczałam na zestaw z McDonald’s tradycyjnie jedzony na finałach. (Nie jestem z tego dumna, mogłam wybrać coś zdrowszego do jedzenia 😉

Jak wszystko i finały się zmieniają. Najpierw transmicje były w TVP2 potem przestałam posiadać telewizję 😛 ale zdaje się są teraz są w TVN, a Orkiestra przeniosła się głównie do Internetu. Dziś cały dzień oglądam transmicję na YouTubie, a jeszcze dwa lata temu, jak leżałam w domu z wysoką temperaturą też były transmicje Internetowe, ale tylko w okteślonych godzinach. Pieniądze nadal wpłacam do puszki, bo chcę zdobyć naklejkę z serduszkiem 😛 ale teraz głównie korzystam z aukcji Allegro, na których kupuję dużo rzeczy :P. Co roku też coś wystawiam, w tym roku wystawiłam.

Piszę ten post i właśnie przeczytałam, że przydent Gdańska został zaatakowany nożem na scenie podczas Światełaka do Nieba. Nawet nie wiem jak to skomentować. Takie rzeczy nie powinny się dziać i to nie ważne kto i gdzie i dlaczego… Nikt nie powinien być krzywdzony. Nie dajmy się też zastraszyć, bo o to w tym chodzi, byśmy się wszyscy bali cokolwiek robić czy nawet żyć.

Dziś pogoda wyjątkowo nie sprzyjała, bo strasznie lało i było przenikliwie źimno, ale i tak ruszyłam się z domu na Plac Kurzy Taarg gdzie stacjonował Wrocławski sztab. Szczerze to Wrocław od kilku lat jakoś troszkę blado wypada na tle innych miast i było lepiej jak byliśmy na Rynku, ale to może to właśnie kwestia lokalizacji i niesprzyjającej od lat pogody. A może tak mi się tylko wydaje i przecież to nie o konkurs kto wypada lepiej.

W tym roku grałam z Wrocławskim Hospicjum dla Dzieci i z moimi przyjaciółmi. Nasze Hospicjum miało dziś swoje 5 minut na Wrocławskiej scenie. Dzięki temu mogliśmy podziękować WOŚP i oczywiście ludziom, którzy pieniądze wpłacają za wsparcie.

Dostaliśmy od Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej pomocy 4 samochody i pięniądzę na sprzęt oraz sprzęt medyczny. Mieliśmy także możliwość wymiany sporej części naszego starego sprzętu na nowszy. A ten starszy jeszcze sprawny poszedł do innego hospicjum, więc skorzystała jeszcze jedna organizacja i oczywiście ludzie. To bardzo dużo. Wspaniale, że organizacje pozarządowe się wspierają dla wspolnego dobra potrzebujących dzieci i dorosłych.

Osobiście zawdzięczam WOŚP przebadanie słuchu mojej wtedy nowo narodzonej Gai. Poczucie bezpieczeństwa mamy i zdrowie dziecka – bezcenne. Dziękuję. 🙂

WOŚP nam też dziękuję. Fwstiwalem Pol’and’Rock. Byłam na nim w 2017r i mam nadzieję, że jeszcze kidyś się uda. 🙂

Liczę na kolejny dobry finał. Zobaczymy też co przyniesie przyszły rok… Zmykam oglądać transmisję, bo niedługo ważne licytacje. 🙂